20080222: Powrót…

Na szczęście to co niedobre, kiedyś się kończy. Dlatego kiedy już w piątek zbliżała się godzina wyjazdu spowrotem z Warszawy do 3miasta, wolałem posiedzieć na peronie i poczekać godzinę na pociąg niż szwendać się po mega zatłoczonej stolycy :/ Udało mi się namówić do tego Pawła (z którym się szkoliliśmy w W-wie) i spędziliśmy jakieś 55 minut na peronie :) A potem kolejne 5 godzin w pociągu :/ No, ale już wkońcu w domu! Szkoda tylko że w Gdyni przywitał mnie deszcz.


About this entry